sobota, 1 listopada 2014

Innocent - niewinny jak proch

Ostatnio w moje łapki wpadła świetna manga, pt. "Innocent". Perfekcyjna kreska, ciekawa historia, wyraziści bohaterowie. Czego chcieć więcej?
Akcja mangi rozwija się dosyć ciekawie. Bohater po śmierci na krześle elektrycznym decyzją Rady Aniołów zostaje sługą. Jego zadaniem jest ratowanie niewinnych przed śmiercią, bądź ulżenie w cierpieniu. Ash (Popiół) nie przejmuje się tym, że jest martwy, przydzielony do niego anioł nie może się podrażnić, gdyż mężczyźnie jest wszystko jedno. Angel przygotowuje swojego delikwenta do funkcji. Tłumaczy powagę zadania. 
W momencie, gdy zmarły uświadamia sobie, jak potężną moc posiadł, to balansuje na krawędzi zasad. Są jednak ograniczenia których nie może przekroczyć.
Staje się to, jednak coraz trudniejsze, gdyż ludzie, których ma chronić byli z nim w jakiś sposób związani przed śmiercią. Każdy z bohaterów tego minidramatu posiada mroczną przeszłość, jest wplątany w intrygę, przez którą detektyw przeszedł na drugą stronę.
Obecność ducha staje się coraz bardziej widoczna, gdy używa swych mocy z większą częstotliwością, mieszając w świecie materialnym. W ten sposób przyspiesza pewne sytuacje. Intryga się zaostrza.
Pokazane są retrospekcje, w których można dostrzec, jak bohater trafił na krzesło i jego własna dziewczyna przyczyniła się do jego śmierci. Ash mimo żalu stara się uratować Rain, gdy grozi kobiecie niebezpieczeństwo, oraz resztę towarzystwa.
Motyw poświęcania się jest dosyć charakterystyczny dla kultury japońskiej. Dzięki bezwarunkowemu oddaniu można pokazać siłę uczuć, ale też i charakteru. Bohater jest taki, jaki powinien być nonszalancki, szorstki, a przy tym gentleman z papierosem. Przeciwnicy natomiast to szajka współpracująca z rządem. Najbardziej nie wybija się Flame (główny sprawca losu Asha), a jego "człowiek od brudnej roboty" - Whirl.

Sposób w jaki został on nakreślony, budzi obrzydzenie, a zarazem uśmieszek zgorszenia. W pewnej chwili człowiek uświadamia sobie, iż tacy psychopaci mogą być w pobliżu. A co gorsze zabijanie dla takiej zdeprawowanej osoby jest codziennością i nic nieznaczącym dodatkiem. Świadczy o tym mordowanie ptaków, które traktował jak zabawę. Swoim zachowaniem przypominał mi Mako Fujisaki z Brynhildr in the darkness. Dla obu życie ludzkie nie stanowiło żadnej wartości, liczyły się tylko egoistyczne pobudki, chęć zabawy. Robili to, co musieli i dawało im to pełną satysfakcję.
Można tu dostrzec wstawki amerykańskie. Nic w tym dziwnego, gdyż pomysłodawca był tejże narodowości, co nie zmienia faktu, że dobrze zostały tu połączone obie kultury.
Z innej beczki spodobało mi się dosyć racjonalne podejście do prochu i wody. Mam tu na myśli słabość bohatera (jak Superman i kryptonit). Po zetknięciu z tą cieczą przestawał być odporny, zastygał, stawał się materialny.
Całość jest wciągająca, problemy nie są błahe. Podstawowe wartości stają się tu istotne. Należy się nimi kierować w swych decyzjach, bez względu na sytuację.
Najpiękniej jednak przedstawiono poczucie straty, która nie jest absolutna jeśli pozostanie pamięć po kimś w sercu innych. Wtedy nie zostanie jednostka uśmiercona na zawsze. W innym wymiarze może to też być strata czegoś osobistego, lecz nie należy się zrażać, gdyż los może się uśmiechnąć w najmniej oczekiwanym momencie.

Ocena mangi: 10/10 (Wspaniały humor, niesamowite sytuacje, konflikty światopoglądowe, fabuła z głową, Rain i Ash, jako żywioły, które musiały się odseparować, gdyż razem nie były w stanie się połączyć, schizowy wróg - to wszystko w zaledwie jednym tomie, pokazuje mistrzostwo twórców i zarazem pozostawia niedosyt)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz